piątek, 22 sierpnia 2014

Łódzka Strefa Gastronomiczna #Lokal

Lokal

Muszę się przyznać, że do pisania o łódzkiej gastronomii zbieram się od dwóch lat. Gdzieś w otchłani bloga wisi nieopublikowany wstęp do tego projektu. Śmieję się gdy go dziś czytam. Miałam taką myśl, żeby udowodnić, że łódzka gastronomia to nie tylko kebab, bary chińskie czy hamburgery na Fabrycznym. Jak wiele się zmieniło od tego czasu! Słynnego dworca już nie ma i chyba też nie mam czego udowadniać.

W ostatnim czasie otworzyło się tyle miejsc z dobrym jedzeniem, że ciężko się zdecydować gdzie zjeść. Zdążyłam już na mapie Łodzi pozaznaczać swoje ulubione kawiarnie i restauracje, do których wracam nieustannie. Jako lokalna patriotka czuję, że obowiązkiem jest mówić o takich miejscach głośno :)

No to zaczynamy! Na pierwszy rzut pokażę wam Lokal, o taki:

Lokal

Miejsce stosunkowo nowe, bo otwarte w kwietniu, zdążyło już zrzeszyć gromadkę fanów. Nic dziwnego, widać, że autorzy mieli pomysł na to pofabryczne wnętrze. Lokal to nie tylko restauracja z dobrym jedzeniem, to również galeria sztuki, klub i styl życia. Lokalny styl życia, gdyż miejsce to służyć ma promocji regionalnej kuchni i artystów.
Od godziny 12 można zjeść śniadanie, wypić kawę, później skusić się na lunch, a wieczorem przyjść na koncert. Jakby tego było mało Lokal jest jak najbardziej dzieciolubny, często odbywają się różne warsztaty, na co dzień dostępne są zabawki, w tym kredki, którymi można rysować po ścianie (!).

Lokal

Przejdźmy jednak do jedzenia. Całe menu to piękna kompozycja kuchni polskiej z nowoczesnym twistem. Szefowa kuchni Marta Edmunds nie boi się eksperymentów i serwuje nam krokiety z kaszanki, parfait z kurzych wątróbek, czy też halibuta konfitowanego w maśle z kremem pomidorowym, fenkułem, zieloną fasolką i szafranowymi ziemniakami. W stałym menu znajdziemy też to co interesuje mnie najbardziej, czyli dania wegetariańskie. Jadłam już kremową zupę szczawiowo-szpinakową z grzankami i w niedalekiej przyszłości mam też zamiar wypróbować kotlecików ryżowych z grochem i marchewką, na puree z kukurydzy i sałatką z cieciorki. Zapowiada się pysznie :)

Lokal
Lasagne z kurczakiem, grzybami, beszamelem i mozzarellą
 

Każdy tydzień w Lokalnej kuchni, to inny motyw przewodni i specjalne menu. Był już tydzień makaronowy, czereśniowy, rabarbarowy, jabłkowy... nie pamiętam wszystkich :D Ale do dziś wspominam makaron z serowym sosem i prażonymi orzechami.

Codziennie możemy zjeść lunch w wersji małej (16 zł) lub dużej z deserem (19 zł). Niecodziennie ale często pierwsze i drugie danie są wegetariańskie. Ostatnio udało mi się zamówić sam lunchowy deser, czyli owoce zapiekane pod koglem-moglem z sosem malinowym na ziemi czekoladowej... o panie, czysta rozkosz!

Lokal
Od lewej: 1) makaron trofie z gruszką, niebieskim serem i karmelizowanymi orzechami włoskimi, 2) owoce zapiekane pod koglem moglem z sosem malinowym i czekoladową ziemią 3) curry z ziemniakami, cieciorką i czerwoną fasolą 4) kremowa zupa szczawiowo-szpinakowa z grzankami

Dobre jedzonko, minimalistyczny wystrój plus świetna muzyka i przemiła obsługa, tworzą niezwykle fajne miejsce do którego lubię wracać, nie tylko ze znajomymi ale również żeby popracować. Bez problemu można przyjść z laptopem i połączyć się z wi-fi.


Lokal
Łódź, Aleja Leona Schillera (w bramie opok siedziby PiS)
Facebook

wtorek, 19 sierpnia 2014

Sernik ze śliwkami

Weekend w domu rodzinnym ma to do siebie, że planuję wypieki już kilka dni wcześniej. Nic tak nie cieszy, kiedy widzisz, że komuś uszy się trzęsą w czasie jedzenia. Zatem planuję więcej i na duże blachy.
Tym razem na liście były bajgle, sernik i tarta. Wszystko udało się zrealizować, dzisiaj po czterech dniach zostały tylko ostatnie bajgle i okruszki.

Dziś będzie nie byle jaki sernik, bo będąc w domu zmierzyłam się legendarnym przepisem z maminego zeszytu. Od siebie dodałam śliwki, ciasteczkowy spód i całkiem nieskromnie przyznam, że wyszło super.

Plum Cheesecake


Składniki: 
Spód:
200 g herbatników
3 łyżki kakao
60 g roztopionego masła

Masa serowa:
1 kg tłustego twarogu zmielonego trzykrotnie
12 łyżek roztopionego, przestudzonego masła (ok 100g)
6 jajek 
1 i 1/2 szklanki cukru
1 cukier wanilinowy
2 łyżki mąki ziemniaczanej

1/2 kg śliwek
2 łyżeczki cynamonu
2 łyżki cukru
50 g płatków migdałowych

Wykonanie:
1) Herbatniki kruszymy w blenderze, dodajemy kakao i roztopione masło. Mieszamy, aż uzyskamy konsystencję mokrego piasku.
2) Formę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia. Wysypujemy ciasteczkowy spód i rozprowadzamy równomiernie po całej powierzchni, dokładnie dociskając do dna. Odkładamy do lodówki.
3) Żółtka jajek oddzielamy od białek. Przy pomocy miksera łączymy razem żółtka, cukier i cukier waniliowy. Następnie dodajemy ser, roztopione masło, mąkę ziemniaczaną i wszystko dokładnie miksujemy.
4) W osobnej misce ubijamy białka na sztywna pianę i delikatnie dodajemy do masy serowej. Mieszamy do połączenia się składników.
5) Wylewamy masę serową na schłodzony ciasteczkowy spód, równomiernie rozprowadzając po całej powierzchni.
6) Śliwki myjemy, przekrawamy na pół i wyjmujemy pestki. Połówki śliwek mieszamy z cukrem i cynamonem, po czym wykładamy na wierzch serowej masy, na koniec posypując płatkami migdałów.

7) Pieczemy najpierw przez 15 min 120 st C, następnie zwiększamy temperaturę do 180 st C i pieczemy przez ok. 1h i 15 min. Gotowy sernik powinien być ścięty, lekko przyrumieniony i sprężysty.


Plum Cheesecake

wtorek, 12 sierpnia 2014

Bezglutenowe muffinki jogurtowe z czerwoną porzeczką

Mam to szczęście, że odkąd mieszkam w Łodzi, zawsze mam dosyć blisko jakiś rynek. Na pierwszym roku studiów był to mały, ale dobrze zaopatrzony ryneczek przy ulicy Wodnej. Kolejne lata to spacery na rynek Bałucki, gdzie przed laty zakupy robiła moja babcia.

Teraz dzielą mnie trzy minuty rowerem od Górniaka. Zawsze spędzam tam więcej czasu niż planowałam i zawsze też wydaję więcej pieniędzy. W takich przypadkach ujawnia się moje niezdecydowanie i biorę wszystko na co mam ochotę, w końcu lato nie trwa wiecznie i sezon na porzeczki kiedyś się skończy.

No właśnie à propos porzeczek, uwielbiam ich kwaskowatość, a szczególnie w wypiekach. Tak więc dzisiaj mam dla was przepis na muffinki, które przygotowałam z myślą o osobach uczulonych na gluten. Skorzystałam ze sprawdzonego przepisu na babeczki jogurtowe, a zwykłą mąkę zastąpiłam kukurydzianą i ryżową. Miałam obawy, że nie wyrosną i będą się rozwalać, jednak nic z tych rzeczy. Muffinki wyszły przepyszne, aż mam ochotę dalej eksperymentować z różnymi mąkami.

Gluten Free Red Currant Muffins

Składniki:
(na 18 babeczek)

1 mały (150 g) kubeczek dowolnego jogurtu

Umyć kubeczek po jogurcie i używać go do odmierzania pozostałych składników:
1 kubeczek mąki kukurydzianej
2 kubeczki mąki ryżowej
1 i 1/2 kubeczka cukru
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 jaja
1 kubeczek oleju roślinnego
2 kubeczki czerwonych porzeczek

Wykonanie:
Wymieszać mąkę kukurydzianą z ryżową i proszkiem do pieczenia, dodać resztę składników i wymieszaj na gładką masę. Na koniec dodać porzeczki i wymieszać je delikatnie w ciasto. Przełożyć do foremek i piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 25 minut. Sprawdź patyczkiem, czy ciasto nie przykleja się do niego. W razie konieczności piec ciasto jeszcze trochę dłużej, aż wyjęty patyczek będzie suchy.

Smacznego :)