piątek, 24 stycznia 2014

Łódź Street Food Festival - podsumowanie

Odkąd zaczęłam studia każdy styczeń przecieka mi przez palce. Jak na typowego nerda, ten miesiąc ginie w ferworze nauki, egzaminów i ostatecznie zbierania wpisów do indeksu. Nic nie zapowiadało, że w tym roku będzie inaczej, dopóki nie dostałam maila z zaproszeniem na Łódź Street Food Festival.

Łódź Street Food Festival

Tak jak baaardzo lubię Łódź, tak niestety wiele razy narzekałam na ubogą ofertę w kwestii ulicznego jedzenia. Budki z chińskim jedzeniem i kebaby, to w zasadzie wszystko na co można liczyć.

Dlatego bardzo ucieszyłam się, że w końcu ktoś wyszedł z inicjatywą i stworzył wydarzenie promujące inne formy jedzenia ulicznego, niż wyżej wymienione. Dodatkowo fakt, że sama miałabym wziąć w nim udział przyprawiał mnie o palpitacje serca.

Łódź Street Food Festival

Oczywiście zastanawiałam się, czy w najgorętszym okresie nauki, wyrabiając żenująco małą liczbę godzin w pracy, uda mi się przygotować do festiwalu... ale w końcu pomyślałam #yolo, nie wiadomo kiedy nadarzy się druga taka okazja. Odpisałam na maila z zaproszeniem.

Wszystko działo się w starej fabryce Józefa Johna, na terenie obecnego skateparku przy Piotrkowskiej 217. Były bardzo popularne burgery, orzeźwiające zdrowe soki, kawa od Pana Rowerskiego, a także świeże pieczywo i sery, hummus, krymskie przysmaki i wiele innych. Tyle dobroci w jednym miejscu, więc nic dziwnego, że momentami było naprawdę tłoczno.

Łódź Street Food Festival

Łódź Street Food Festival

Na zdjęciu powyżej po prawej stronie widzicie mnie, śmiejącą się jak nienormalna. Natomiast sympatyczna osóbka z lewej strony to Asia z bloga Spiżarnia Sikorek, jej ciasto marchewkowe pieczone wg. zasad 5 przemian było przepyszne!

Łódź Street Food Festival

Łódź Street Food Festival

A to moje skromne stanowisko z bardzo prowizorycznym banerem z bloku technicznego, ale kto by się tym przejmował kiedy na stole były batoniki owsiane z daktylami, precle, szwedzkie bułeczki cynamonowe i muffiny kokosowo-ananasowe z krówką. Przepis na precle znajdziecie tu, reszta pojawi się niedługo.

4 komentarze:

  1. Żałuje, że nie mogłem pojawić się dla tych Kanelbulle! Trzymam kciuki za częstsze okazje do wystawienia się w Łodzi i nie tylko

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna relacja ! Udało Ci się zrobić świetne zdjęcia :) !

    OdpowiedzUsuń
  3. Babeczki były przepyszne! Precelki też!
    Mam nadzieję, że wiosną również będzie można spróbować przysmaków z Twojego piekarnika :)

    OdpowiedzUsuń